Wczesny poranek w mieście. Na zegarze godzina 4:19, gdy na numer alarmowy Straży Miejskiej wpływa nietypowe zgłoszenie. Telefon odbiera operatorka, a po drugiej stronie linii słychać zaniepokojony głos kobiety. Choć sytuacja wydaje się niecodzienna, kobieta brzmi całkiem trzeźwo i zdecydowanie.
Niezwykła sytuacja na ulicy
Operatorka przedstawia się i pyta, w czym może pomóc. Rozmówczyni informuje o małym niedźwiadku, który znajduje się pomiędzy sklepami na pewnym adresie. Zaskoczona operatorka potwierdza, że to nie jest normalne zjawisko. Kobieta wyjaśnia, że początkowo myślała, iż widzi porzuconą kurtkę, ale dźwięki, które usłyszała, oraz widok ostrych szponów i błyszczącego futerka rozwiały jej wątpliwości. Z obawą, by nikomu nic się nie stało, postanowiła zgłosić sprawę odpowiednim służbom.
Wątpliwości i przypuszczenia
Operatorka, przypominając sobie wcześniejsze zgłoszenie o „dużym niedźwiedziu”, które okazało się być dzikiem, pyta, czy to aby nie dzik. Zgłaszająca stanowczo zaprzecza, zaznaczając, że dzik miałby zupełnie inne futro oraz wydawałby inne dźwięki. Kobieta jest przekonana, że to na pewno mały niedźwiadek.
Dyspozycja patrolu
Po wysłuchaniu opisu sytuacji, operatorka decyduje się na wysłanie patrolu, aby sprawdzić zgłoszenie na miejscu. Patrol dociera na miejsce, aby rozwikłać tajemniczą sytuację. Rozmowa została przedstawiona w sposób przybliżony, by była bardziej przystępna, jednak jej sens pozostał wiernie oddany.
Źródło: facebook.com/strazmiejskalodz
