Medycyna nie przestaje zaskakiwać, a przypadek z Łodzi dowodzi, jak wiele można osiągnąć dzięki współczesnym rozwiązaniom i zaangażowaniu ludzi. Kilkumiesięczna walka o życie Mai, która urodziła się z niezwykle ciężką wadą serca, przejdzie do historii łódzkiego szpitala jako jedno z najbardziej niezwykłych osiągnięć ostatnich lat. Dziewczynka, której lekarze dawali zaledwie nikłe szanse na przeżycie, wróciła do domu po czterech miesiącach intensywnej opieki.
Diagnoza, która zmieniła wszystko
Jeszcze przed narodzinami u Mai rozpoznano zespół Ebsteina – rzadką, poważną wadę wrodzoną serca, skutkującą jego nienaturalnym powiększeniem, które zaczęło wypierać płuca i utrudniać oddychanie. Po urodzeniu okazało się, że serce dziewczynki zajmuje aż trzy czwarte przestrzeni klatki piersiowej. Dodatkowym obciążeniem była choroba układu nerwowego. Rodzice od początku musieli liczyć się z dramatycznymi rokowaniami.
Operacja i długie tygodnie niepewności
W czwartym dniu życia Maja przeszła skomplikowany zabieg kardiochirurgiczny. Interwencja wymagała współpracy wielu specjalistów: od kardiochirurgów po neonatologów i anestezjologów. Każda następna doba była próbą sił – zarówno dla dziecka, jak i dla zespołu medycznego. Lekarze skupiali się na utrzymaniu funkcji życiowych, korzystając z najnowocześniejszych rozwiązań dostępnych w szpitalu przy ul. Rzgowskiej.
Etapy leczenia i proces zdrowienia
Intensywna terapia była pełna wyzwań – Maja wielokrotnie wymagała podłączenia do respiratora, a jej krążenie wymagało stałego monitorowania. Liczne kryzysy zdrowotne sprawiały, że każdy dzień wiązał się z walką o stabilizację stanu. Dzięki konsekwentnej pracy lekarzy i pielęgniarek udało się stopniowo poprawić funkcjonowanie układu oddechowego i sercowego. Po dwóch miesiącach leczenia, dziewczynkę odłączono od respiratora, co uznano za jeden z przełomowych momentów terapii.
Powrót do domu i dalsze wyzwania
Obecnie Maja oddycha bez wspomagania, choć wciąż wymaga tlenoterapii w określonych sytuacjach. Jej rozwój neurologiczny i sensoryczny daje lekarzom powody do umiarkowanego optymizmu – dziewczynka reaguje na bodźce, widzi, słyszy i coraz lepiej komunikuje się z otoczeniem. Przed rodziną kilka kolejnych etapów leczenia i rehabilitacji, ale powrót do domu stał się symbolicznym zwycięstwem nad trudnościami. Rodzice – Klaudia i Grzegorz – nie kryją wzruszenia i wdzięczności wobec wszystkich, którzy towarzyszyli im w tej walce. Bez współpracy personelu medycznego oraz siły ducha dziecka, ten sukces nie byłby możliwy.
Źródło: Urząd Miasta Łodzi
